Największy plac w Lyonie – Bellacour
Bellacour to największy plac w mieście, który liczy sobie 300 na 200 metrów długości, choć nie ma na nim zbyt wiele. Po wyjściu z metra od razu rzuca się w oczy ogromny diabelski młyn, pomnik i kilka małych budynków. Znajdziemy tam przede wszystkim biuro informacji turystycznej (czynne w tygodniu), wyjście z metra i pomnik faceta koniu.

Na placu Bellacour mamy możliwość dogodnych przesiadek, ponieważ krzyżują się tu dwie linie metra i mamy sporo przystanków autobusowych. Można też w tym miejscu od razu zacząć zwiedzać główne ulice centrum lub przejść na drugą stronę i odwiedzić stare miasto i wzgórze Fourvenire.

Dla nas był to częsty punkt przesiadkowy i orientacyjny. Jest to tak zwany zerowy kilometr Lyonu, z którego liczy się odległość we wszystkich kierunkach. Nie obyło się też bez przejażdżki na diabelskim młynie, na którym Agnieszka prawie umarła ze strachu zamiast podziwiać widoki.

Wzgórze Fourviere
Jednym z obowiązkowych miejsc na mapie Lyonu jest wzgórze Fourviere, które łatwo zauważyć ze względu na widoczną z daleka Bazylikę Notre-Dame de Fourvière oraz, jak to niektórzy nazywają, lokalną wieżę Eiffla – Tour Metalique.

Kolejka Vieux-Lyon – Cathédrale Saint-Jean
Na wzgórze najszybciej można dostać się jedną z dwóch kolejek. Jedna z nich znajduje się na prawo od wejścia i jedzie w kierunku Cathédrale Saint-Jean, jest to jej jedyny przystanek, do którego kursuje w tę i z powrotem. Druga kolejka jeździ dalej ale mija szczyt wzgórza.

Jeśli macie kartę Lyon City Card to możecie wsiadać, a jeśli nie, to możecie bilety kupić przed bramkami. Z naszego doświadczenia dobrze je mieć bo podczas tygodniowego pobytu spotkaliśmy kontrolerów trzy razy.

Bazylika Notre-Dame de Fourvière
Z tego co się dowiedzieliśmy na Free Walking Tour, bazylika powstała ze zbiórki mieszańców w latach 1872 – 1896 – taki crowdfunding tamtych czasów. Do środka można wejść bez biletów, ale na dole jest już płatne muzeum. Jeśli nie jesteście wielkimi fanami architektury sakralnej, to możecie od razu udać się na prawo, skąd możecie podziwiać panoramę Lyonu.
Panorama Lyonu
Panorama Lyonu znajduje się na prawo od bazyliki. Z tego miejsca mamy widok na całe centrum i drugą stronę miasta. Podobno przy dobrej pogodzie widać stamtąd szczyt Mont Blanc, który jest ok. 200 km dalej. W razie czego, jest tam oczywiście lornetka na drobniaki, więc można to sprawdzić.
Po obejrzeniu panoramy miasta ruszyliśmy w głąb wzgórza, które było, a może jest, zazwyczaj spokojne. Niestety, ale tzw. lokalna wieża Eiffela nie jest dostępna dla turystów. Udaliśmy się więc w kierunku teatru rzymskiego i muzeum. Przy okazji mineliśmy kolejny punkt widokowy na moście i piękny zabytkowy cmentarz.
Muzeum Galo-Rzymskim i Teatr Rzymski
Jedno z ciekawszych miejsc na Fourviere to Teatr Rzymski. Nie tylko jest zabytkową kupą kamieni, która powstała w 15 r. p.n.e., ale budzi podziw do dziś. Teatr nadal jest wykorzystywany przy festiwalach, koncertach i spektaklach. Potrafi pomieścić nawet kilka tysięcy widzów.

Teatr
Muzeum
Podróż po muzeum bardzo ciekawie się zaczyna. Podobnie jak w Muzeum Polin w Warszawie, ale dalej, jak w większości muzeum, są głównie eksponaty i tabliczki do czytania. Mniej lub bardziej interesujące instalacje, ale raczej nie zachęcają, żeby spędzić tam cały dzień.
Muzeum przeszliśmy raczej pobieżnie, z małymi przystankami. Jeśli nie macie za dużo czasu na zwiedzanie, wystarczy wam widok samego teatru. Za wstęp do muzeum musicie też zapłacić. Chyba, że macie kartę Lyon City Card, wtedy macie bezpłatnie wejście i audio przewodnik w języku angielskim.
Powrót kolejką
Ze wzgórza Fourviere można wrócić spacerkiem w dół, w kierunku centrum. Jest jednak druga linia kolejki, która startuje z tego samego punktu co pierwsza w kierunku katedry, tylko ta jedzie aż na przedmieścia. Znajduje się tuż pod muzeum i teatrem, patrząc w kierunku centrum.
Fourviere nocą
Na wzgórze warto również wybrać się w nocy i podziwiać stamtąd nocną panoramę miasta i wielki młyn, który kręci się na placu Bellecour. My po takiej wizycie wybraliśmy się na spacer w kierunku Vieux-Lyon (starego miasta) zboczem tuż pod Bazyliką Notre-Dame de Fourvière i udaliśmy się na kolację do polecanej restauracji Café du Soleil.

Café du Soleil
Jeśli macie ochotę znaleźć lokalne przysmaki, jeśli lubicie jeść dziwne lokalne przysmaki, jeśli nie boicie się dziwnych potraw to musicie odwiedzić Café du Soleil. Porcje są tam naprawdę ogromne, więc warto zaopatrzyć się w pusty brzuch przed przyjściem tam.
Dzielnica Confluence > Wilanów
U zbiegu rzek Rodanu i Saony na południe od centrum Lyonu znajduje się nowoczesna dzielnica Conflucence, słynna ze swojej futurystycznej architektury. Wcześniej był to teren przemysłowy pełen fabryk, ale został zurbanizowany w bardzo przemyślany sposób, aby stworzyć miejsce ekologiczne i otwarte na ludzi.

Stare fabryki zostały zamienione w modne kluby, a miejsce fabryk zastąpiły wyjątkowe budynki mieszkalne, usługowe i administracyjne wypełnione ścieżkami i zielenią. Jak ktoś się jara Wilanowem w Warszawie, to już może przestać.

Niestety nie robiłem zbyt dużo zdjęć, bo zrobiło mi się przykro przez urwany ekran w Olympusie. 🙁

Muzeum Confluence
Jednym z najbardziej wypasionych budynków w dzielnicy Confluence, jest muzeum o tej samej nazwie. Stety (niestety) pokażę wam tylko kilka zdjęć z wnętrza, bo jak wiecie – liczy się „środek”. W Muzeum Confluence można spędzić w sumie cały dzień lub więcej. Popatrzeć na nie z zewnątrz z zachwytem na pewno znacznie krócej.
Z kartą Lyon City Card – wejście na wszystkie wystawy jest za darmo. Bez karty 9 euro.
Pogoda na Walentynki w Lyonie nie była nie była najlepsza, ale i tak było super!
Aquarium of Lyon
Kolejnym miejscem, które można odwiedzić jest Akwarium Lyońskie, które znajduje się tuż po drugiej stronie rzeki. Tutaj możecie zobaczyć nie tylko kolorowe rybki, nemo i rekiny. Tutaj też trafiliśmy na najbrzydsze i najdziwniejsze stworzenia morskie jakie widzieliśmy na żywo. A do tego miałem okazję pogłaskać rozgwiazdę.

Niestety tutaj Lyon City Card daje tylko kilka euro zniżki. Trzeba mieć też na uwadze, że na początku zwiedzania mogą was zaprosić na szybkie zdjęcia, które można odebrać przy wyjściu. Niestety jak się okazuje, to za każde wydrukowane zdjęcie trzeba dać 15 euro, więc zastanówcie się czy naprawdę je potrzebujecie.
Ja powiedziałem, że my jesteśmy z Polski i 15 euro to dla nas dużo. Za tyle można sobie zjeść obiad a wybraliśmy chyba z 10 zdjęć… Więc dostaliśmy jeszcze kilka wariantów, ale każdy w przeliczeniu na złotówki wydawał się niedorzeczny, patrząc na cenę biletów. Pomysł uważam za dobry, ale dla lokalsów, europejczyków albo gości ze Stanów.




















































